Niewielka kwota zobowiązania może sprawiać wrażenie łatwej do oddania. Problem pojawia się wtedy, gdy termin zwrotu przypada przed kolejnym wynagrodzeniem albo pożyczkobiorca nie uwzględnił wcześniej rachunków, zakupów spożywczych czy kosztów dojazdów. W efekcie nawet kilkaset złotych może znacząco obciążyć miesięczny budżet.
Planowanie spłaty warto więc rozpocząć jeszcze przed zawarciem umowy. Nie chodzi wyłącznie o odpowiedź na pytanie, czy będzie z czego oddać pożyczone pieniądze. Trzeba sprawdzić, jaka część przyszłych dochodów rzeczywiście pozostaje do dyspozycji po pokryciu wydatków, których nie można odłożyć.
Najpierw wydatki podstawowe, później kwota dostępna na spłatę
Najprostszy sposób polega na spojrzeniu na budżet w kolejności, w jakiej faktycznie wydawane są pieniądze. Jeżeli miesięczny dochód wynosi 4500 zł, nie oznacza to, że cała ta kwota może być podstawą do oceny możliwości spłaty.
Najpierw należy uwzględnić czynsz, energię, żywność, transport, telefon, leki oraz inne regularne zobowiązania. Dobrze też pozostawić pewien margines na wydatki, których dokładnej wysokości nie da się przewidzieć. Dopiero pozostała kwota pokazuje, ile pieniędzy można przeznaczyć na zwrot zobowiązania bez finansowania spłaty kosztem podstawowych potrzeb.
Ma to znaczenie również przy bardzo niewielkich kwotach. Przykładowo chwilówka 400 zł może wydawać się nieistotna w skali całego wynagrodzenia, ale jej realne obciążenie zależy od tego, ile pieniędzy pozostaje po opłaceniu wszystkich koniecznych wydatków.
Kwota pożyczki to nie zawsze kwota do zwrotu
Jednym z częstszych błędów przy planowaniu budżetu jest uwzględnienie wyłącznie otrzymanej kwoty. Jeżeli pożyczono 400 zł, do planu finansowego nie należy automatycznie wpisywać 400 zł jako przyszłego wydatku.
Znaczenie mają warunki konkretnej umowy. Trzeba sprawdzić całkowitą kwotę do zapłaty, oprocentowanie, prowizje i pozostałe przewidziane koszty. Pomocne jest również RRSO, ale przy planowaniu własnego budżetu szczególnie istotna pozostaje konkretna kwota, którą zgodnie z umową trzeba będzie zapłacić.
Jeżeli finansowanie jest rozłożone na dłuższy okres, znaczenie ma również wysokość poszczególnych płatności i terminy ich uregulowania. Niska miesięczna kwota nie powinna być oceniana w oderwaniu od całkowitego kosztu zobowiązania.
Termin zwrotu powinien pasować do przepływu pieniędzy
Osoba otrzymująca wynagrodzenie dziesiątego dnia miesiąca może znajdować się w zupełnie innej sytuacji niż ktoś zarabiający podobną kwotę, ale otrzymujący pieniądze nieregularnie. Dlatego sam poziom dochodów nie daje pełnej odpowiedzi na pytanie o możliwość terminowej spłaty.
Warto zestawić termin wynikający z umowy z datami wpływów i największych obciążeń. Jeśli po wypłacie najpierw regulowany jest czynsz, rachunki i inne zobowiązania, pieniądze przeznaczone na spłatę powinny być oceniane dopiero po uwzględnieniu tych pozycji.
Szczególnej ostrożności wymagają dochody zmienne, na przykład uzależnione od liczby przepracowanych godzin, zleceń lub premii. Bezpieczniej opierać plan na kwocie, której otrzymanie jest przewidywalne, zamiast zakładać najlepszy możliwy miesiąc.
Czy po spłacie zostanie wystarczająca rezerwa?
Budżet, który zgadza się co do złotówki, jest bardzo podatny na nieprzewidziane zdarzenia. Wystarczy wyższy rachunek za energię, zakup leków czy naprawa samochodu, aby wcześniej przygotowany plan przestał działać.
Dlatego warto wykonać prosty test. Od spodziewanych dochodów należy odjąć wszystkie niezbędne wydatki, istniejące zobowiązania, planowaną kwotę spłaty oraz niewielką rezerwę. Jeżeli wynik jest ujemny albo pozostaje bardzo mało środków, problemem nie jest samo 400 czy 500 zł zobowiązania, lecz zbyt mała przestrzeń w budżecie.
W takiej sytuacji rozsądne może być ponowne przeanalizowanie potrzebnej kwoty i warunków finansowania przed podpisaniem umowy.
Co sprawdzić przed zaakceptowaniem oferty?
Plan spłaty powinien opierać się na informacjach z konkretnej oferty, a nie na ogólnym założeniu, że niewielkie pożyczki działają podobnie. Przed zawarciem umowy trzeba znać przynajmniej całkowitą kwotę do zapłaty, terminy płatności, koszty oraz konsekwencje opóźnienia.
Istotne jest też sprawdzenie podmiotu, z którym zawierana jest umowa, oraz zasad weryfikacji klienta. Ocena wniosku może obejmować m.in. informacje o dochodach i istniejących zobowiązaniach oraz dane pochodzące z odpowiednich baz. Sama niewielka wnioskowana kwota nie oznacza automatycznej akceptacji.
Dokumenty i informacje przedstawiane podczas składania wniosku powinny odpowiadać rzeczywistej sytuacji finansowej. Zawyżenie dochodów albo pominięcie innych obciążeń nie zwiększa faktycznej możliwości późniejszej spłaty.
Oddzielenie pieniędzy na spłatę ułatwia kontrolę budżetu
Jeżeli zobowiązanie zostało już zaciągnięte, pomocne może być potraktowanie kwoty potrzebnej na jego zwrot tak samo jak czynszu czy rachunku za energię. Po otrzymaniu wynagrodzenia można od razu wyodrębnić środki potrzebne na terminową płatność, zamiast czekać do ostatnich dni.
Takie podejście ogranicza ryzyko, że pieniądze przeznaczone na zobowiązanie zostaną wcześniej wykorzystane na mniej pilne zakupy. Jednocześnie nie powinno prowadzić do sytuacji, w której po odłożeniu środków na spłatę brakuje na żywność, mieszkanie lub inne podstawowe potrzeby.
Jeśli już na etapie planowania okazuje się, że terminowy zwrot wymagałby rezygnacji z koniecznych wydatków, jest to istotny sygnał ostrzegawczy. Niewielka wartość pożyczki sama w sobie nie przesądza o tym, czy zobowiązanie będzie łatwe do obsłużenia. Decyduje przede wszystkim relacja między pełną kwotą do zapłaty, terminem zwrotu i rzeczywistą nadwyżką pozostającą w domowym budżecie.
Artykuł sponsorowany